Expandmenu Shrunk


Przeziębienie

Jakoś ostatnio nic mnie nie cieszy. Wszystko uległo diametralnym zmianom, ale pocieszam się tym, że to wszystko w moim życiu tylko chwilowe.

Marika już od ponad tygodnia chora, zaczęło się od nocnego pociągania nosem, na drugi dzień gorączka 2 dniowa, której właściwie jej nie zbijałam. Odwiedziliśmy pediatrę – gardło wirusowe, dostała leki i gorączka spadła. W związku z tym, że na konferencję zapisałam się już dawno, a Mari gorączka ustąpiła pojechałam, a mąż został z córką. Wyjechałam o 1 w nocy, więc na 7 rano byłam w Warszawie. Po drodze zahaczyłam śniadanie u znajomej wirtualnej i stamtąd odwiozła mnie na miejsce. Konferencja pierwszy dzień naprawdę wartościowa i uważam, ze nie tylko dla rodziców, ale na taką konferencję powinni się zjawiać pediatrzy i nie tylko. Na konferencji spotkałam Panią do której rok temu jeździłam z Mariką na terapię.

 

W czasie konferencji od czasu do czasu sms co tam u mojej córki. Popołudniu mąż pisze sprawozdanie, ale mam się nie martwić – Ok. Mimo wszystko nie wysiedziałam już drugi dzień. Konferencja skończyła się o 18, a Ja zaraz wracałam do domu. Wróciłam i wsunęłam się do łóżka mojej córki stęskniona po jednym dniu ;) Zwariowałam ? Pewnie tak. Na drugi dzień pojechałam osłuchać małą i Ok – zapalenie krtani, więc gorączka była od gardła.

Co do diety to nawet nie sądziłam, że będzie taki problem wprowadzenia jej. Początek był nawet Ok, być może stąd nawet to niby przeziębienie, bo organizm się oczyszczał… ( to moje przemyślenie). Teraz jest koszmar, bo Ona ma w nosie takie jedzenie, protestuje, jest nerwowa i czasem mną,bratem potrząśnie. Myślę, że łatwiej byłoby mi przejść jakiś dłuższy czas temu na ta dietę eliminując bezgluten, mleko, cukier niż teraz pozostając na poprzedniej diecie i eliminują wszelkie zboża. Wprowadzenie diety wcześniejszej nie było takim koszmarem jak wprowadzenie tej diety.

Leczenie od listopada pochłonęło nas masakrycznie, także stawiamy je pod dużym znakiem zapytanie ze względów takich, a nie innych. Jednak mam nadzieję, ze nie będę musiała zawiesić.

Niektórzy już święta w pełni, a u Nas jakoś tak wszystko w proszku. Dzisiaj kazałam Marice namalować święta z kurczaczkiem. Mówiłam, że to są wielkanocne itp. No i namalowała: choinkę, kotka i przy choince kurczaka ;) Tak więc wszystko się zgadza, bo za oknem śnieg ;) )))

 

 


Comments are closed.



©2018   raindrops   Entries RSS and Comments RSS   Raindrops Theme  
Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect. This site is protected by WP-CopyRightPro