Expandmenu Shrunk


Indywidualne wykluczenie

Adam ma 10 lat i też cierpi na autyzm. Chodzi jednak do normalnej szkoły. Zachowaniem odbiega niekiedy od reszty dzieci. Rodzice jego koleżanek i kolegów z klasy napisali petycje do dyrektora szkoły, aby Adam został przeniesiony do innej placówki, bo uniemożliwia edukację ich dzieciom. Chłopiec zmieniał już szkołę trzy razy i dyrekcja w tej ostatniej zaproponowała nauczanie indywidualne. Problem polega na tym, że w ramach takiej edukacji przysługuje mu 6 godzin tygodniowo. Poza tym specjaliści twierdzą, że jest ono przeznaczone dla dzieci tak chorych, że choroba uniemożliwia im naukę w grupie, a wyjście z domu mogłoby zagrażać ich życiu i zdrowiu. – Efekty edukacyjne, jak i psychospołeczne nauczania indywidualnego są na ogół mizerne, szczególnie gdy trwa wiele lat. Wpływa na to zbyt mała liczba godzin, zwłaszcza że dziecko niepełnosprawne zwykle potrzebuje ich więcej niż zdrowe. Uczeń taki skazany jest na samotność, na życie bez grupy rówieśniczej, bez rywalizacji, bez współpracy, bez przyjaźni, bez wrogów – staje się więc społecznym inwalidą – mówi Paweł Kubicki.

Gdzie te pieniądze

Kiedy Krzyś miał rozpocząć naukę w pierwszej klasie, jego mama wystąpiła do szkoły o przyznanie mu tzw. nauczyciela wspierającego. – Gmina na zdrowego ucznia otrzymuje subwencję w wysokości 600 zł, na dziecko niepełnosprawne do 4 tys. zł. miesięcznie. Te pieniądze powinna przekazać szkole, która mogłaby zapewnić Krzysiowi nauczyciela wspierającego – tłumaczy mama Krzysia. Szkoła poinformowała ją jednak, że nie dostała tych dodatkowych pieniędzy. Tymczasem wsparcie takiego nauczyciela przynajmniej w pierwszym semestrze nauki jest niezmiernie istotne. Jest on cały czas przy dziecku i kontroluje, jak przebiega proces nauczania i adaptacji. Jednak ze względu na deficyt budżetowy gminy nie chcą finansować ich pracy. Mama Krzysia sama opłaca takiego nauczyciela. Kosztuje to ją 3500 zł miesięcznie. – Wielu rodziców nie stać jednak na to. Wtedy w klasie pojawiają się problemy i konflikty wynikające z braku odpowiedniego wsparcia dziecka. Rodzice dowiadują się, że uczeń nie radzi sobie, a placówka nie ma możliwości udzielenia odpowiedniej pomocy i lepiej przenieść go do innej szkoły integracyjnej lub specjalnej. Rodzic nie jest w stanie dłużej się bronić i przepisuje ucznia, bądź zgadza się na nauczanie indywidualne. W efekcie krótkotrwałych oszczędności na edukacji uczniów niepełnosprawnych produkujemy masowo wykluczone społecznie, wypalone i sfrustrowane matki, które często musiały się zwolnić z pracy, by opiekować się dzieckiem. Wytwarzamy hurtowo niesamodzielnych i nieaktywnych niepełnosprawnych. Potem wydajemy fortunę by ich zaktywizować społecznie i zawodowo, najczęściej z miernym skutkiem. Dopłacamy do ich wegetacji w domach pomocy społecznej, gdy umrą ich opiekunowie. Wydajemy miliardy nie osiągając postawionych celów, jakimi jest możliwie godne i samodzielne życie osób niepełnosprawnych – podsumowuje Kubicki.

Halina Pilonis  tekst pochodzi z : http://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1618004,1,gorsze-dzieci,index.html

KONFERENCJA
RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH
I PREZYDENTA MIASTA WROCŁAWIA
Równe szanse w dostępie do edukacji osób z niepełnosprawnościami
Dylematy, doświadczenia, dobre praktyki
Wrocław, 2 grudnia 2011 r.

Szczegóły w plikach poniżej

http://www.e-mari.pl/wp-content/uploads/2011/12/1.pdf

http://www.e-mari.pl/wp-content/uploads/2011/12/2.pdf

 



Comments are closed.



©2018   raindrops   Entries RSS and Comments RSS   Raindrops Theme  
Copy Protected by Chetan's WP-Copyprotect. This site is protected by WP-CopyRightPro